Kultura rowerowa w mieście.
Nigdy nie byłem specjalnym entuzjastą poruszania się po mieście rowerem. Może to było związane z obserwacją codziennych walk podjazdowych między kierowcami a rowerzystami w Warszawie.
Zmieniłem zdanie po mojej ostatniej weekendowej wizycie w Amsterdamie.
Tam rower jest integralną częścią stylu życia i bycia.
Wzdłuż kanałów, na wąskich uliczkach tego pięknego miasta, jesteśmy świadkami odwróconych proporcji: rowery to 70% ruchu, a samochody i skutery stanowią resztę.
Rozmawiając o rowerach w Amsterdamie miejmy na myśli te stylowe bicykle występujące w kolorach: czarnym i białym. Oczywiście w tych starych rowerach zamontowana jest jak się okazuje najnowsza technologia w postaci przerzutek i innych technicznych ułatwień.
Niezależnie od zawodu i wieku, Amsterdamczycy wsiadają na rower.
Tak więc na ulicach tego wodnego miasta widzimy na rowerach zarówno panie w wieku mocno emerytalnym, jak i elegancki biznes w dobrze skrojonych garniturach.
Cena wynajmu roweru w Amsterdamie to ok. 3 Euro / 1 h.
Rower amsterdamski zaraził mnie do korzystania z tego rodzaju środków transportu w Luksemburgu.
W końcu wykupiłem roczną kartę systemu Veloh.lu
To koszt (inwestycja w zdrowie ;-) 15 Euro za rok, a system jest następujący.
W mieście Luksemburg, mieszkańcy i turyści mają do dyspozycji ok. 25 automatycznych wypożyczalni rowerów. Każdy rower ma taką metalową, wystającą część przyspawaną do ramy, która łączy rower z indywidualną stacją dokującą (posiadającą indywidualny numer) w miejscu wypożyczenia. Po przytknięciu do głównego ekranu komputera swojej karty, wpisaniu indywidualnych cyfr oraz podaniu numeru indywidualnej stacji dokującej uwalniamy określony rower.
Przyjemne jest to, że korzystanie ze wspomnianego roweru do 30 min. kosztuje całe 0 Euro.
Do 1,5 h to koszt 1 Euro, a za dostęp do tego typu środka transportu na 24 h zapłacimy 5 Euro.
Większość użytkowników wypożycza rower, żeby móc się przemieścić w centrum z punktu A do punktu B – bez konieczności zjeżdżania do podziemnych parkingów autem i uiszczania w skali roku dużo wyższych opłat.
A więc przy korzystaniu z rowerów w Luksemburgu występują 2 ważne kategorie korzyści: zdrowie i finanse.
A propos ubioru na bicyclu – obalam mit, że jedynie odpowiednie ubranie na rower to T-shirt w połączeniu z krótkimi spodenkami.
Nic bardziej błędnego – w takich miastach jak Amsterdam, Berlin, czy Luksemburg w godzinach 8-10 spotkamy więcej Pań i Panów prezentujących formalny biznesowy styl niż zwolenników elegancji sportowej.







Dodaj swój komentarz:
Rowery już zapanowały na ulicach Warszawy ale na znanej i niestety lubianej przez młodych Polaków zasadzie „Teraz k…. my”. Nastały trudne czasy dla pieszych i biegających. Jest niebezpiecznie. Nie wiem dlaczego ale wielu rowerzystów nie lubi specjalnych ścieżek rowerowych i poruszają się obok ścieżki lub po drugiej stronie ulicy niż jest zlokalizowana ścieżka. Zwrócenie im uwagi jest bardzo ryzykowne. Ostatnie regulacje prawne upewniły przedstawicieli tego środowiska o ich wyjątkowości: nie obowiązują ich żadne zasady. Dla mnie kultura rowerowa to nie tylko masowość i infrastruktura, ale przede wszystkim zachowania. Może warto o tym teraz porozmawiać? Jak przed laty byłem w Amsterdamie i spacerowałem po wąskich chodnikach i uliczkach, to bez obawy, że mnie jakiś rowerzysta potrąci lub przejedzie. Czy też zauważyłeś tę różnicę pomiędzy Warszawą i Amsterdamem? A może jest tam już dużo Polaków…
Rower i formalny styl w Polsce to wciąż egzotyka, a w Europie Zachodniej standard. Jest jednak warunek – aby to pasowało, musi być klasyczny rower, a nie szosowy, trekingowy czy górski. Wtedy będzie wszystko współgrać. Co do praktyki stosowania, to ma to sens poza oczywiście dobrą pogodą w przypadku krótkich tras rowerowych, gdzieś do około pół godziny jazdy. W przypadku dłuższej trasy, niestety organizm się poci i „czar pryska”… Wtedy alternatywą jest skuter, ale tylko Vespa. Mam przyjemność posiadania LX i mogę polecić – super sprawa. I jezdna i stylowa!