Czy elegancja jest kwestią pieniędzy?
Czy rzeczywiście elegancja to kwestia grubego portfela? Zastanówmy się…..
Jakie znacie powiedzenia na temat pieniędzy?
Pierwsze 3, które przychodzą mi do głowy to:
1. Pieniądze szczęścia nie dają, ale je ułatwiają….(niem. Geld macht nich gluecklich, aber erleichtert das Leben)
2. Pieniądze nie śmierdzą (łac. petunia non olet, wg Wikipedii te słowa przypisuje się cesarzowi Wespazjanowi, który miał ich użyć w odpowiedzi swojemu synowi Tytusowi na zarzut opodatkowania miejskich latryn, które zaczęły czerpać zyski ze sprzedaży moczu farbiarzom…)
3. Pilnuj małych pieniędzy, bo duże same siebie upilnują (ang. Take care about the pennies and the pounds will take care of themselves)
A jaki związek mają pieniądze z dobrym stylem?
Podczas moich wystąpień I wykładów, największą wątpliwość, którą widzę w oczach słuchaczy to ta związana z pieniędzmi.
„Na bycie eleganckim stać kogoś, kto ma wszystkie potrzeby w piramidzie Masłova już zapewnione.” – myśli duża część.
Nieprawda!
Moja teza jest taka:
Jeżeli ktoś ma odpowiednią postawę (czyli żeby chciało się chcieć) i odpowiedni spryt, to może się ubierać i zachowywać o niebo lepiej niż to robił do tej pory wydając dużo mniej niż dotychczas.
Anglosasi mówią, że „Elegance is an atittude.” I mają rację….
Jeżeli doceniamy rolę dobrego stylu w naszym życiu, zrobimy wszystko, żeby wprowadzić w życie jego zasady. Jeżeli to co mamy na sobie jest nam obojętne, możemy zatrudniać najlepszych stylistów i specjalistów do wizerunku – i tak będziemy wyglądać śmiesznie.
„Styl można kupić, ale trzeba mieć dobry styl, żeby kupić dobry styl.” mawiał Karl Lagerfeld.
Druga nie mniej ważna sprawa to ta, że dobry styl często mylony jest z samym ubiorem. Elegancja to suma wielu z pozoru nieistotnych szczegółów. Nie tyko co nosisz, ale jak nosisz i jak się nosisz (chodzi o naturalną prostotę).
Najlepszym przykładem na to co powiedział Lagerfeld są reprezentanci super fortun z byłego bloku socjalistycznego, którzy paradują w najdroższych kolekcjach najbardziej znanych projektantów. Wszędzie kapie złotem, rażą oczy wielkie logotypy.
To się da łatwo porównać do sytuacji 2 osób, które mają ugotować jakieś danie.
Pierwsza, która się pasjonuje gotowaniem pójdzie na targ i za 20 pln kupi składniki, z których sporządzi smaczne danie. Ta druga odwiedzi najdroższy sklep spożywczy, zakupi półprodukty za 150 pln i ……złoży z tego danie, którego nie radzę próbować.
Dlaczego? Bo ta druga osoba gotuje bez serca i umiejętności.
Żeby przejść do świata dobrego stylu nie trzeba kupować garniturów za + 5.000 pln zł.
Może wystarczy przejść się z dotychczasową garderobą do krawca, żeby skrócił rękawy i wytaliował marynarkę. Na pewno warto przestrzegać priorytetu wysokiej jakości. Lepiej kupować mniej, ale mądrzej. Garderoba wysokiej jakości kosztuje więcej, ale służy nam 10x krotnie dłużej, jest wielokrotnie zdrowsza i wygląda szlachetnie. ..Nawet, jeżeli się starzeje.
Reasumując: elegancja to odpowiedni do niej stosunek i znajomość pewnych zasad.
I nie chodzi tutaj o zasady typu: ile dziurek powinien mieć pasek prawdziwego gentlemana (podobno 8), ani jak dobrać poszetkę do krawata..
Myślę tutaj raczej o zasadach minimalizmu (elegancja to wyrafinowana prostota), wysokiej jakości i odpowiedniego stylu do danej okazji.
To są ponadczasowe reguły dobrego stylu, a nie chimerycznej mody.







Dodaj swój komentarz:
Prostota nie jest taka prosta.
Poza tym elegancja to sposób bycia całej osoby. Dobrze, gdy ludzie biznesu to dostrzegają…
czyli według Ciebie zeby być eleganckim trzeba miec buty za minimum 500zł ?? nie mozna miec np za 250??
Najlepiej mieć te za 500 pln „upolowane” za 250 pln!!
Lepsza opcja nr 1: dobre buty i słabszy samochód niż opcja nr 2: buty za 250 pln i samochód za 150.000 pln – tak uważam….