Ubierz się odpowiednio do branży i wieku!
„Styl to człowiek” – miejmy więc dystans do schematycznych rad projektantów i stylistów.
Wiedzmy jednak, że wizerunek zewnętrzny jest potężną bronią – to on wraz z Twoją osobowością i doświadczeniem decydują o tym jak ludzie Cię postrzegają w życiu zawodowym.
Oceny ludzi nie miałyby większego znaczenia, gdyby nie decyzje które za nimi idą.
Podpisać z nim kontrakt, czy nie? Powierzyć mu kierownictwo mojej placówki? Jeżeli nie panuje nad szczegółami swojego wyglądu jaką mam pewność, że nie zgubi się w niuansach mojego biznesu?
W sumie to sympatyczny i rzetelny dyrektor, ale z takim wizerunkiem nie zbuduje autorytetu w grupie konsultantów, którym ma przewodzić.
Przeanalizujmy teraz jedną z ważniejszych międzynarodowych i przez to uniwersalnych zasad elegancji:
Ubieraj się odpowiednio do swojej branży, zawodu, pozycji oraz wieku.
Wyobraźmy sobie Partnera Zarządzającego w międzynarodowej Kancelarii Prawniczej , który nosi długie włosy związane w kitek, kolczyk w lewym uchu, czerwone buty i do tego spodnie jeansowe.
Albo kreatywnego managera w Agencji Reklamowej, który przechadza się między komputerami Apple w eleganckim garniturze, z poszetką we frontowej kieszonce marynarki, w meloniku, podpierając się srebrną laską….
Stop.
Czy nie lepiej, żeby przedstawiciele konserwatywnych zawodów (bankierzy, finansiści, konsultanci , prawnicy) ubrani byli w garnitury koloru ciemnego (granatowy, grafit), jasne koszule (biała, różowa, błękitna) i ciemny zawiązany na gustowny węzeł krawat?
A w przestrzeni mniej formalnych zawodów takich jak: branża medialna, dziennikarze, branża reklamowa, lekarze – żeby najlepszym rozwiązaniem był styl „smart casual”?
I pamiętajmy co powiedział żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku arbiter elegancji, George Brummel:
„Jeżeli miałby cię oceniać stuprocentowy Anglik, to z pewnością powiedziałby, że nie jesteś dobrze ubrany: albo zbyt sztywno, albo zbyt modnie.”
Osobiście dodałbym: „albo nieodpowiednio do branży, zawodu, pozycji oraz wieku”.







Dodaj swój komentarz:
Dla wielu zawodów (pomijam te z definicji mundurowe) oczekiwałbym służbowego uniformu. W wielu przypadkach takie funkcjonują z większą lub mniejszą ścislością. Przykładem mogą być kierowcy pojazdów transportu publicznego w Warszawie. Ale z taksówkarzami jest diametralnie inaczej. Tu, zgodnie z zasadą swobody gospodarczej panuje też całkowita swoboda co do ubioru, a szkoda. Nie we wszystkich obszarach zawodowych ta swoboda daje ciekawe rezultaty. W zakresie tzw. profesjonalnych strojów roboczych wiele się zmieniło i poprawiło, ale … wg mnie brakuje zasad. Proponuję podjąć nowy wątek – klasyczna elegancja w obszarze pracy fizycznej i wszelkiej nie przynoszącej statusu inteligenta. Wiem, że zdaniem wielu młodych inteligentów (zazwyczaj po ukończeniu studiów licencjackich) prawdziwy gentleman nie pracuje w takich „lichych” zawodach. Ale ja patrzę na to inaczej i uważam, że i robotnik placowy, czy też administrator wózków na zakupy w supermarkecie może być w pracy elegancki.
W 100% się zgadzam, jest to absolutne minimum. A dalej tylko zyczylabym by wszyscy mieli tak profesjonalnego szefa jak ja. Nie tylko on dobrze wygląda, daje dobry przykład i dzieki temu wszyscy sie ‘staraja’. A tak naprawde niewiele potrzeba dla estetyki, dobrego samopoczucia i pewności siebie.
Wielu szefów niestety w ogóle nie dostrzega znaczenia wizerunku swojego i swoich ludzi dla postrzegania ich firmy. Traktują to jako sprawę drugorzędną, a czasem nawet jeśli czują, że coś jest „nie tak”, to boją się w ogóle mówić coś na ten temat, czy choćby doradzić swoim ludziom. Myślę, że sądzą, że to sprawa osobista, ale jest to pogląd niesłuszny.
Świetny artykuł! Dzięki za argumenty – właśnie szykuję się do rozmowy z moim zespołem na temat ich wyglądu (jest słabo…)