LACOSTE czyli zielony krokodylek.
Czy jest ktoś w Europie, czy w Stanach Zjednoczonych, który przynajmniej 1x w życiu nie zauważyłby na ulicy małego, zielonego aligatorka?
Wątpię. To jest logotyp firmy Lacoste.
Nie jestem wielkim zwolennikiem francuskich marek, ale jedno trzeba przyznać:
Marka Lacoste w kategorii garderoby sportowo-casualowej, pod względem rozpoznawalności, należy do ścisłej światowej czołówki.
A zaczęło się zupełnie zwyczajnie.
René Lacoste, francuski tenisista (jeden z czterech muszkieterów obok: Jean Borotra , Jacques Brugnon, Henri Cochet) otrzymał od publiczności podczas turnieju w USA przezwisko aligator.
A to ze względu na jego zawziętość na korcie. Tak mu się ten przydomek spodobał, że zaczął występować w koszulkach z początkowo narysowanym, później wyhaftowanym małym krokodylkiem. W 1933 założył wraz z Andre Gillier firmę Lacoste. Resztę historii już znacie.
Marka to zestaw skojarzeń i emocji. Pozwólcie, że podzielę się z Wami moimi odczuciami w stosunku do tej marki.
Bardzo podobał mi się ich wizerunek w latach 80-tych. Uważam, że Lacoste doskonale wpisywał się w modę sportową tego okresu. Lekko dłuższe włosy, bardziej przylegające zarówno koszulki, jak i spodnie, pastelowe kolory - taka szalona nonszalancja. Mająca coś w sobie.
Lata 90-te to w stylu weekendowo-sportowym to okres mniej lub bardziej kiczowaty. Swetry oferowane przez markę Lacoste nie różniły się dużo od tych sprowadzanych przez naszych rodaków z Turcji. Do tego szerokie bezkształtne koszulki polo z luźno majtającymi się rękawkami.
Taki obraz marki Lacoste zapamiętałem , stąd marka, przez dłuższy czas, kojarzyła mi się z 40-50 letnimi klientami.
Dzisiaj obserwuję renesans tej marki. Coraz bardziej widoczna. Ciekawe kroje i kolory. Nie wiem kogo to jest zasługa, ale wyraźnie widzę, że marka została „odmłodzona”.
Osobiście przekonałem się do garderoby Lacoste na tyle, żeby zostawić pieniądze w sklepach outletowych tej marki pod Lizboną i Nowym Jorkiem. Dlaczego w sklepach outletowych?
Niestety uważam, że regularne, sklepowe ceny za garderobę tej marki są przesadzone. Szczególnie w Polsce.
Jeżeli mam zapłacić za koszulkę polo firmy Lacoste ok. 400 Pln to wybieram możliwość kupna w USA tej samej koszulki za 50 USD (ok. 150 Pln). Prawie 3x taniej…







Dodaj swój komentarz:
Ciekawa historia ewolucji marki.
Pozdrawiam czytelników!
niestety strasznie podrabiana firma, w didatku w polsce umiłowali sobie ją młodzi, pseudo playboye z włosami na żel i postawionym kołnierzykiem
Bardzo zabawne jest to określenie „krokodylek”. Rzeczywiście tak wygląda.