Kolor różowy – hit czy kicz?



Co sądzimy o kolorze różowym w męskiej elegancji? Czy istnieje korelacja między upodobaniem do różu a orientacją seksualną?
Hmm….od czego zacząć?
Więc tak. Uważam, że w naszym kraju ten kolor jest niedoceniany, albo jego użycie w niektórych, sporadycznych przypadkach „nietrafione”.
A chodzi mi o użycie koloru różowego zarówno w architekturze, jak i ubiorze.
A przecież to jeden z najpiękniejszych kolorów, jeżeli włączymy nasz dobry smak.
Zacznijmy od architektury.
Fasady budynków Europy Południowej cieszą nasze oko kolorami: beżowym, jasnożółtym, bladoróżowym, łososiowym. Np. Włosi wybierając jasny róż na kolor murów przepięknego budynku ambasady w Berlinie (kliknij tutaj) próbują zarazić tym klasycznym kolorem Niemców. Z mieszanym skutkiem, bo Niemcy, podobnie jak my Polacy cały czas mają do tego koloru spory dystans.
A męska elegancja?
Formalne koszule, koszule „button down”, koszulki polo, bokserki, mniej formalne marynarki z lnu, czy bawełny - TAK
Swetry, krawaty, skarpetki – OSTROŻNIE
Garnitury, buty, paski, oprawki okularów – NIE
Skąd się bierze taka niechęć u mężczyzn do koloru różowego?
W naszym społeczeństwie utarło się myślenie, że gentleman korzystający z uroków tego koloru jest automatycznie mało męski i otwarcie manifestuje swoją orientację seksualną. Czy słusznie?
Prawdą jest to, że w naszej kulturze przyjęło się uważać, że ideałem męskim jest silny „macho”.
„Macho” i kolor różowy? Śmiechu warte – pomyśli statystyczny Polak, czy Niemiec. A błąd!
Znam kultury, które mają więcej testosteronu, a żyją za pan brat z kolorem różowym. Np. Latynosi i Amerykanie.
W Meksyku np. mawia się, że trzeba być wystarczająco męskim, żeby nosić różowe koszule.
Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych to potomkowie kowbojów i pionierów, a mimo to pastelowy róż jest ogólnie przyjętym kolorem biznesowej koszuli w tym kraju.
Jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach. Zwłaszcza, jeżeli mówimy o kolorach. Widzę tutaj minę starożytnego Rzymianina, który skrzywiłby się w tym miejscu i głośno wypowiedział De gustibus et coloribus non est disputandum (…..o gustach i kolorach się nie dyskutuje).
Mówiąc o kolorze różowym w męskiej elegancji mam na myśli nie ten jaskrawy, bijący po oczach odcień, ale……….blady, pastelowy róż.
Ten sam odcień cieszy moje oko w południowoeuropejskiej architekturze, np. toskańskich willi….
Dystansuje się natomiast od kiczowatego różu lat 50-tych rodem z USA. Kolor różowy w tym wydaniu nie ma nic wspólnego z ponadczasową elegancją. Królował, bo społeczeństwo zmęczone wojną chciało zamanifestować wolność w myśleniu. Na szczęście odszedł do lamusa.
Moda przemija, ponadczasowy, pastelowy odcień koloru różowego trwa wiecznie….



Dodaj swój komentarz:
Uwielbiam różowy w meskim stroju , właśnie w koszulach i polo ,bardzo jasny różowy w swetrze męskim też wygląda swietnie
A czy orzeczenie w łacinie nie jest na końcu zdania? Czyli powinno być „… non disputandum est”. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę. Pozdrawiam i gratuluję ciekawego bloga.
Trzeba uważać, na właściwy kolor…
Róż – warto być uważnym…
Granica między kiczem a sztuką (tu – sztuką ubierania się) jest bardzo śliska, więc trzeba uważać, żeby się nie poślizgnąć.