Nad dachami Portugalii – cz.1
Dlaczego tak bardzo podoba mi się Portugalia?
Powodów jest wiele. A najważniejszy z nich to ten: ja tutaj po prostu bardzo dobrze się czuję.
Ludzie i język
Portugalczycy są naturalnie mili. Tacy uśmiechnięci, lekko sentymentalni (posłuchaj muzyki Fado), nie pchają się na 1-wszy plan. Nie myślą o sobie w kategoriach „mistrzów świata” jak niektóre dobrze nam znane narody, które już nie są lub nigdy nie były pępkiem świata.
Jako turysta cudzoziemiec czuję się w Portugalii naprawdę dobrze. Napotykani na mojej drodze Portugalczycy są komunikatywni, ale nie narzucający się. Na pewno szczerze docenią Twój wysiłek gdy zamówisz kawę w ich ojczystym języku.
Na przykład tak:
Bom dia / Dzień dobry (po godz. 12.00 Boa tarde)
Gostaria de um café, por favor / Poprosze jedną filiżankę kawy
Obrigado(a) / Dziękuję. (wersja żeńska Obrigada)
Portugalski zresztą to przepiękny język. Ruchomy akcent i charakterystyczne „ł” (jak w wyrazach kanikuły (ros.) oraz Portugal (port.)), „ż” i „sz” sprawia, że melodią podobny jest do języka rosyjskiego. Istnieją ciekawe różnice między portugalskim portugalskim a portugalskim brazylijskim, ale o nich może w późniejszych wpisach.
Po portugalsku mówi ponad 200 milionów ludzi na świecie. Portugalski jest językiem urzędowym w Brazylii i 5 krajach afrykańskich, dzięki czemu zajmuje 7. miejsce na liście najpopularniejszych języków świata, wyprzedzając francuski.
Bardzo lubię przesiadywać w klimatycznych knajpach lizbońskiej dzielnicy Bairro Alto , czy nad rzeką Douro w Porto. Przyglądam się wtedy zwykłemu życiu mieszkańców Portugalii i za każdym razem mam nieodparte wrażenie, że w tych ludziach jest jakiegoś rodzaju siła. Energia, którą noszą w genach od czasów swojej średniowiecznej potęgi.
Żeby to co mam na myśli przekazać bardziej precyzyjnie.
Jeżeli spytamy się statystycznego Brytyjczyka, czy Luksemburczyka, z czym się kojarzy Portugalia i Portugalczycy – prawdopodobnie odpowie: ze słońcem i tanią siłą roboczą.
Ja myślę inaczej.
W Portugalczykach widzę potomków Henryka Żeglarza i Vasco da Gama – ludzi z pasją, ciekawych życia i świata, dla których niebezpieczne, morskie podróże były prawdziwą namiętnością. To oni stworzyli potęgę morską Portugalii. To oni opływali świat dookoła, projektowali statki i urządzenia do nawigacji. Bardzo wielu Portugalczyków widzę oczami wyobraźni na mostku kapitańskim średniowiecznego statku.
Na wsi i w małych miastach spotkamy ludzi prostych, pomocnych i nadzwyczaj serdecznych. To mogliby być radośni marynarze.
Kraj
Rozpocząłem od ludzi, bo kraj to ludzie i atmosfera, którą tworzą.
Portugalia oferuje właściwie wszystko: dobrą pogodę, historię, zabytki, piękne miasta, urocze wsie, góry i ocean. Kolejność sami sobie wybierzcie.
Ten kraj nie jest „przedeptany” przez turystów uprawiających maraton hotel-plaża-hotel. Dla mnie to bardzo duża wartość. Rozreklamowaną w prospektach turystycznych południowo-zachodnią część Portugalii omijam dlatego szerokim łukiem.
Kuchnia
Według statystyk ONZ Portugalczycy znaleźli się na 2. miejscu pod względem spożycia kalorii na 1 mieszkańca, tuż za Argentyną.
Nie wiem, jakie potrawy wzięli pod lupę eksperci ONZ, ale wiem jedno:
Ja nie zamieniłbym tego co spożywam od tygodnia na najbardziej wyrafinowane potrawy świata.
A jak wygląda moje menu?
Grilowana ryba (peixe grelhado)
Ryż lub ziemniaki (arroz ou batata)
Sałata: pomidory, cebula, vinegrette, olej z oliwy (salada)
Woda lub wino (água ou vinho)
Dzień w dzień Sardynki, Dorada i inne świeże ryby wprost z Oceanu Atlantyckiego lub Morza Śródziemnego.
Taki zestaw kosztuje od 5 do 20 Euro, w zależności od miejsca.
5 Euro zapłaciłem w kantynie samoobsługowej w Porto, 20 Euro w restauracji nieopodal Praca de Commerce w samym centrum Lizbony.
Nie sposób w tym miejscu pominąć ulubionej potrawy Portugalczyków, którą jest Bacalhau. Jest to suszony, solony dorsz przed podaniem moczony w wodzie. Rybę można przyrządzić na różne sposoby (podobno na 365 sposobów), np. à Gomes de Sá, czyli z jajkiem na twardo gotowanymi ziemniakami i czarnymi oliwkami.
Ciąg dalszy nastąpi…
W części 2-giej mojego wpisu ocenię styl ubioru Portugalczyków oraz podzielę się obserwacjami z wizyty w 3 portugalskich outlet’ach (1 w okolicach Porto, 2 na obrzeżach Lizbony).
Czy wiesz, że:
+ Portugalia to jedno z najstarszych państw narodowych w Europie. Kraj ogłosił niepodległość za rządów Alfonsa I Zdobywcy w 1139 roku, a jego granice nie zmieniły się od 1249 roku, kiedy to odzyskano Algarve z rąk Maurów.
+ Zamiłowanie Portugalczyków do Bacalhau, ma swe żródła w XVI w, kiedy ich statki rybackie przemierzały łowiska Nowej Funlandii. Wody te obfitowały w dorsze, które trzeba było zakonserwować na czas podróży powrotnej do Europy.
+ Liczba ludności Portugalii wynosi ok. 10 milionów, a kolejne 3 miliony Portugalczyków mieszkają za granicą. Przekazy pieniężne od pracujących za granicą emigrantów portugalskich stanowią istotne źródło wpływów w gospodarce odgrywają (1991 — 3,4 mld USD).
+ Portugalia była jednym z 5 europejskich państw, które były oficjalnie neutralne podczas II wojny światowej,
+ Fryderyk Danielski, Polak, który w czasie wojny prowadził w sympatyzującej z Aliantami stolicy Portugalii restaurację – punkt kontaktowy szpiegów, stał się pierwowzorem głównego bohatera filmu Casablanca, którego grał Humphrey Bogart.
Jeden z najbardziej znanych utworów portugalskiej muzyki Fado.
Piosenkarka: Mariza, tytuł: Chuva (pol. Deszcz)
Przepis na Bacalhau à Gomes de Sá ( port. receita de Bacalhau à Gomes de Sá)







Dodaj swój komentarz:
Interesujący wpis, bo ukazujący cudzoziemski zakątek z innej, jakby naturalniejszej perspektywy niż zdobywane w broszurach/mediach informacje. Opowieść o ludziach, jaka wyłania się z treści przypadła mi do gustu znacznie bardziej niż zaproponowane menu (osobiście nie wyobrażam sobie tak monotonnego menu każdego dnia, niezmiennie), ale całości dopełniły zdjęcia – panorama na morze domów krytych czerwoną dachówką, w dali dość „amerykański” most (który wcale nie odstaje od reszty) i przede wszystkim urokliwa uliczka ze schodkami, które można pokonać z łatwością jadąc ciepłym kolorystycznie tramwajem. Nabrałem ochoty, by odwiedzić Portugalię :)
Pozdrawiam.
Michał, świetny wpis! :) Przypomnialem mi moje chwile gdy zwiedzalem Portugalie. Mam w domu jeszcze 10-cio letnie Porto trzymane na specjalne okazje ;)
Warto dodać do ciekawostek że w czasach napoleońskich stolicą Portugalii było Rio de Janeiro gdzie schroniła się rodzina królewska ;] ot taka ciekawostka
pozdrawiam
Zazdroszczę takiego stylu zycia. Pomijam już dzisiejszą pogodę w Warszawie. Mam dość dużo punktów M&M więc teoretycznie mógłbym wyskoczyć tam praktycznie za same punkty (mam też sporo punktów Hilton HHonors i Marriott’a), ale obowiązki trzymają mnie dość mocno.