Buty – czyli prawdziwego gentleman’a poznać po obcasie!
Po czym poznać managera z krajów byłego bloku wschodniego od jego kolegi z Wielkiej Brytanii czy Włoch?
Przede wszystkim po butach…..
Powszechnym widokiem w naszym kraju są mężczyźni w brudnym, zdezelowanym obuwiu o okropnym fasonie z tymi charakterystycznie podwiniętymi do góry czubkami.
Taki wygląd butów ma związek ze wszystkim, ale nie z elegancją i dobrym stylem!
Skutecznie burzy wizerunek najbardziej bystrego managera, czy przedsiębiorcy.
Stare, polskie powiedzenie, że gentleman’a poznać po obcasie nigdy nie straciło na aktualności. I nie straci – mam nadzieję.
Według znawców tematu wartość obuwia powinna stanowić nawet do 50% wartości naszej garderoby.
Kupujmy mniej, ale buty powinny być najlepszej jakości na jaką nas stać. Taka filozofia zakupowa zwraca się już w krótkim okresie z nawiązką.
Wysokiej jakości but w biznesowym wydaniu ma ponadczasową formę, uszyty jest z pięknej czarnej, brązowej lub bordowej skóry, jest wygodny i starzeje się szlachetnie.
Spytajmy się kobiet – na co zwracają szczególną uwagę przy ocenie klasy mężczyzny….
Najczęstsze odpowiedzi: buty, oczy, uśmiech i dłonie.
A nasz wizerunek zawodowy? Powiem krótko: granicę między “dziadostwem” i zwykłą elegancją stanowią…….. buty.
Kilka rad:
* obuwie w czarnym kolorze ma bardziej formalny charakter niż jego brązowy odpowiednik,
* niektóre międzynarodowe korporacje tradycyjnego biznesu (kancelarie prawnicze, firmy konsultingowo-audytorskie, czy banki) zawarły – słusznie moim zdaniem – w swoim dress-code obowiązek noszenia czarnego obuwia,
* z drugiej strony Południowa Europa od Wiednia w dół nie może sobie wyobrazić życia bez obuwia w kolorze brązowym, czy bordo (Włosi twierdzą, że skóra “żyje” w tym kolorze)
* szczególnie w krajach anglosaskich pamiętaj o zasadzie “No brown after six” – czyli po godzinie 18-tej unikaj butów i innych części garderoby w kolorze brązowym,
* Eleganckie obuwie wcale nie musi posiadać skórzanej podeszwy (tzw. Leather sole) jak twierdzą wszystkowiedzący styliści. Unikajmy za to podeszwy gumowej, jeżeli ma duży bieżnik.
* Unikamy do pielęgnacji naszego obuwia tzw. błyszczyki w płynie. Powód? Te powszechnie oferowane środki tworzą warstwę nieprzepuszczającą powietrza. Stosujmy za to pastę o jak największej zawartości tłuszczu.
* Prawidła do butów? oczywiście! Najlepsze to te drewniane.
* Jeżeli zdarzy się, że przemokną nam buty – pod żadnym pozorem nie kładź ich na kaloryfer (ryzyko bezpowrotnej deformacji). Rada: włóż do nich zgniecioną gazetę, która wchłonie wilgoć.






Dodaj swój komentarz:
Dla mnie tylko angielskie (Sanders, Church’s, Loake, Tricker’s)- wszystkie włoskie czuby odpadają. A z bardziej masowych Lloyd- jednak oni trochę ściemniają, bo na pewno nie są to buty w całości ręcznie robione ze skóry. Po obronie pracy mgr. myślałem, żeby alternatywnie do jakiegoś dobrego zegarka sprawić sobie któreś polskie, szyte na miarę, np. Januszewski czy Kielman tyle, że w przypadku drugiego trochę odstraszają wariacje kolorystyczne, zaprezentowane na witrynie (zapewne miały być wizytówką firmy, bo nie wierzę, żeby otworzyli „circus division” :))
pozdrawiam
Mam jeszcze pytanie, jak to jest z odpinanymi mankietami w marynarce. Akurat jeśli chodzi o garnitury, bardziej ufam zagranicznym markom jeśli chodzi o krój. Wszystkie, które mam/miałem, są raczej ze średniej, dobrej półki (za taką uważam joopa, HB czy nawet TH), zaś żaden z nich nie posiadał tego „atrybutu”. Natomiast polski Lantier, czyli klasa chyba podobna, coś takiego ma. Stąd też pytanie: czy jest to jakiegoś rodzaju wyznacznik jakości garnituru czy też zależy od indywidualnego stylu firmy?
Drobnostki – Przykładowo, zastanówmy się nad obcasem.
W
jaki sposób oceniamy ludzi i wybieramy oferowane przez nich usługi?
Szukamy wskazówek.
Kiedy pisarz zajmuje się jakąś sławną osobą i pragnie przybliżyć swoim czytelnikom jej sylwetkę, koncentruje się na szczegółach: fasonie butów, makijażu, ulubionej filiżance.
Co stoi na kominku w jej domu? Oskar czy zdjęcia nastoletnich dzieci?
Czy obgryza paznokcie?
Ludzie próbują ukryć się przed wzrokiem innych. Służy temu dom, parkan, samochód, jak też inne przedmioty czy zachowania maskujące. Dlatego też, jeśli pragniemy dotrzeć do danej osoby, musimy przebić się przez stworzoną przez nią zasłonę. Pomocne będą nam szczegóły.
Przykładowo, zastanówmy się nad obcasem.
Obcas wydaje się być stosunkowo nieważnym elementem naszego stroju. Komiksowy bohater, Linus, w pewnym momencie wspomniał o braku znaczenia obcasów — i o próbach kultywowania własnego image. Na pytanie Lucy: „Dlaczego pastujesz tylko czubki swoich butów?” Linus odpowiedział: „Obchodzi mnie jedynie to, co pomyślą o mnie, kiedy wchodzę do pokoju. Nie interesuje mnie, co będą o mnie myśleć, kiedy wyjdę”.
Linus popełnił błąd — ludzie zwrócili uwagę na obcasy u jego butów, zanim opuścił pokój.
W
rzeczywistości, przez dziesiątki lat to właśnie obcasy mówiły innym o statusie danej osoby. Zdawano sobie sprawę z faktu, że można wprawdzie nosić złoty kieszonkowy zegarek i jedwabny krawat, ale większość ludzi mających finansowe problemy zlekceważy zniszczone obcasy, łudząc się, że nikt ich nie zauważy.
Dlatego też celowo zwracano uwagę na obcasy.
W języku angielskim pojawiły się nawet dwa wyrażenia „well-heeled” i „down at the heel”.
(Występujące w obu wyrażeniach słowo „heel” oznacza „obcas”. „Well-heeled” znaczy „bogaty, dobrze prosperujący”, podczas gdy „down at the heel” używane jest w kontekście biedy, zaniedbania, nędzy — przyp. tłum.)
Spoglądaj na obcasy, by dowiedzieć się czegoś więcej o danej osobie.
Mówi się, że diabeł tkwi w szczegółach. Diabeł tkwi w obcasie!!
Harry Beckwith Niewidzialny dotyk
A jakie buty być polecił do pokazów barmańskich?
Wcześniej występowałem w trapkach ala z podstawówki oraz w czarnych butach z zary z białą podeszwą coś w stylu sportowa-elegancja – jeżeli tak to można nazwać.
A ja kupiłem sobie u szewca ostatnio piękne angielki.