Niemcy – krótka analiza stylu
Zaryzykowałbym twierdzenie, że Niemcy przynajmniej w dwóch rzeczach są najbardziej podobnym do nas Polaków dużym społeczeństwem w Europie.
KUCHNIA
Niemcy mają podobną do naszej kuchnię, czyli ziemniaki, sznycle (jako odpowiednik schabowego), gotowaną kapustę i nawet w niektórych regionach jak Bawaria flaki (niem. Kutteln).
Dużo, tłusto i dobrze.
STYL
Druga rzecz to kwestia stylu w rozumieniu wizerunku zewnętrznego.
Przeciętny Niemiec ( jak i statystyczny Polak) nie przywiązuje najmniejszej wagi do swojego wyglądu.
Powinienem to zdanie inaczej sformułować:
przeciętny Niemiec w oczach obiektywnego obserwatora znającego się na dobrym stylu wygląda tak jakby sznycel i kapusta była po stokroć ważniejsza od tego jak oddziałuje swoim wyglądem na otoczenie.
Niedopasowane rozmiarem jeansy, sandały, białe tenisowe skarpetki, powyciągane swetry lub bluzy dresowe, szarobure kurtki rodem z odzieżowego dyskontu..
To jest wizerunek zewnętrzny statystycznego Niemca przywieziony wczoraj z Trewiru (40 km od Luksemburga).
Z drugiej strony, ten przeciętnie ubrany Niemiec ma wystarczający dochód, na to, żeby wyposażyć swój dom, kupić dobry samochód, mieć w garażu pełną skrzynkę piwa, pojechać raz do roku na Majorkę..
Abstrahując od dobrego wyglądu zazdroszczę Niemcom tej największej w Europie klasy średniej.
Zazdroszczę istnienia tej wielomilionowej klasy złożonej z robotników i inżynierów, przedsiebiorców i kierowców o zachodnioeuropejskich zarobkach. Ta klasa średnia stanowi siłą napędową każdej gospodarki, w tym gospodarki niemieckiej
A propos stylu trzeba sprawiedliwie oddać, że istnieją w Niemczech – wyraźniej niż to ma miejsce np. w Skandynawii – elity, czyli te warstwy społeczne, które pełnią rolę przywódcze w różnych dziedzinach życia.
(Prawdziwe elity w Polsce zostały zdziesiątkowane, trzeba to sobie otwarcie powiedzieć, przez reżimy naszych sąsiadków w czasie II wojny św. – i to jest największy koszt, który do dzisiaj jest bardzo wyrażny…)
Niemieckie elity charakteryzują się ciągłością pokoleniową, no i z definicji wysoką pozycją w życiu gospodarczym, społecznym i politycznym. Ta warstwa społeczeństwa siedzi cicho , jeździ na urlop na wyspę Sylt (wyspa na Morzu Bałtyckim) i …wie jak gustownie wyglądać (bez przerostu formy nad treścią).
I tak kończąc krótką analizę stylu w Niemczech: eleganckiego przedsiębiorcę spotkamy w Hamburgu, mediowca w Kolonii lub Monachium, finansistę we Frankfurcie nad Menem, przemysłowca w Duesseldorfie.
Chciałoby się powiedzieć, że eleganckiego polityka spotkamy w Berlinie…Błąd. Po pierwsze politycy, również w wydaniu niemieckim to bardzo specyficzny typ charakterologiczno-społeczny, po drugie sam nowoczesny Berlin ściąga raczej awangardę modową niż wielbicieli dyskretnej, klasycznej elegancji w biznesie.
Oczywiście uogólniam….







Dodaj swój komentarz:
Miałem okazję mieszkać w Bawarii i widywać takich panów… Co ciekawe, nie czują obciachu wsiadając w nich do metra! Hmmm… gościa w stroju łowickim nigdy w metrze warszawskim nie widziałem :(
„Statystyczny Polak nie istnieje” Warta :-)
Mieszkam w Niemczech i za bzdurę uważam uogólnianie typu „typowy Niemiec”. Analiza mało interesująca i odbiegająca od prawdy, a Sylt nie leży na Bałtyku, tylko na Morzu Północnym. Polecam lekturę atlasu w przerwach między wiązaniem krawatów. Pozdrawiam