Polscy lotnicy Dywizjonu 303 – bohaterzy i playboye
Autorzy książki – Lenne Olson i Stanley Cloud – opisują losy asów Dywizjonu 303 im. T. Kościuszki walczącego w czasie II wojny św. pod dowództwem brytyjskiego RAF-u.
W ciągu decydujących o wyniku Bitwy o Anglię sześciu tygodni Dywizjonu 303 zestrzelili 126 samolotów wroga – czyli ponad 2 razy więcej niż jakiemukolwiek dywizjonowi RAF w tym czasie. Sekretarz króla Jerzego VI, Alexander Hrdinge, w pałacu Buckingham, nazwał polskich pilotów „absolutnymi tygrysami”.
Lotnicy z Dywizjonu 303 stanowili według naocznych świadków rzadką mieszankę odwagi, fantazji, dobrego humoru i stylu.
Polscy lotnicy prześcigali się w wytwornym traktowaniu kobiet. Całowali je w rękę i swoją łamaną angielszczyzną zasypywali komplementami … Jeden z brytyjskich pilotów RAF widząc te naziemne sukcesy Polaków z powodzeniem podrywał rodaczki recytując z udawanym słowiańskim akcentem: „I am Polish aviator. Please have drink with me. I am very lonely”. \
Do gazet trafiła pożegnalna przemowa dyrektorki prywatnej szkoły dla dziewcząt z klasy maturalnej. W przemowie przestrzegała przed niebezpieczeństwami zewnętrznego świata, kończąc słowami „I pamiętajcie, trzymajcie się z dala od ginu i …polskich lotników”…
Receptą na polskich pilotów podzieliła się pewna brytyjska hrabianka służąca jako kierowca w służbie pomocniczej WAAF (ang. Women’s Auxiliary Air Force): „Przez cały dzień odpowiadam Yes, sir. Od wieczora No, sir”.






